Music

czwartek, 30 sierpnia 2012

Szósty

Dni mijały dziewczynie niewiarygodnie szybko. Była praktycznie odcięta od świata: zero telefonów, komputera, nawet odtwarzaczy MP3, ipodów... Jedynie co, Anne pozwoliła jej spisać na kartce tytuły ulubionych utworów, po czym wgrała je na płytę, a z malutkiego głośniczka znajdującego się pod sufitem pokoju Melanie wydobywają się na przemian nuty Birdy.
Jedyne na co mi tu pozwalają, to jedzenie, spanie i pisanie tego pamiętnika... Nie zmuszają mnie do rozmawiania z kimkolwiek, może dlatego, że jestem tu dopiero piąty dzień. Tęsknię. Za Erin. I Chrisem. Za swoim życiem. To wszystko jest takie... dziwne! Musiałam obciąć paznokcie na krótko,oddać okulary, nosić buty bez sznurówek, drzwi są bez klamek, i te kraty w oknach... Przynajmniej mam Anne... Dzięki niej udaje mi się nie zwariować.
Apple zatrzasnęła pamiętnik, i wsunęła po duże, dwuosobowe łóżko, gdzie jak sądziła - będzie bezpieczny. Siedziała na parapecie, i wpatrywała się w rówieśników, którym opiekunowie pozwalali na samodzielne spacery. Zazdrościła im. Czekały ją jeszcze dwa miesiące w zamkniętym budynku. Tak więc, siedziała na parapecie, i nucąc Young Blood, wpatrywała się zza krat w przechodniów. 
- Cześć... Ty jesteś Melanie?
- Mhm... Powiedzmy. A ty kto? - powiedziała cicho, nie odrywając wzroku od ruchomych obiektów na zewnątrz i nie przerywając śpiewu.
- Harry... Masz ładny głos. 
- Can't help myself but count the flaws...
-Emm.. Chciałabyś tam pójść?
Jak oparzona odwróciła głowę. Chłopak proponował jej wyjście... na zewnątrz.
- Mówisz poważnie? Anne się nie zgodzi... - dopowiedziała cicho.
- Znam swoją matkę... - uśmiechnął się szeroko, pokazując szereg śnieżnobiałych ząbków. - Chodź.
Tak więc Harry i Melanie odbyli rozmowę z opiekunką. Widać było, że kobieta nie była zbytnio zadowolona z pomysłu syna.  
- Dobrze... Zgadzam się. I mam nadzieję, że nie będę żałować swojej decyzji. Opiekuj się nią dobrze, Haroldzie.
- Wiesz, że nienawidzę, kiedy tak do mnie mówisz...
W tym momencie po raz pierwszy od dłuższego czasu na twarzy Apple zawitał uśmiech, a może nawet zadźwięczał cichy śmieszek? Przypomniała sobie własne przekomarzanki z mamą. Oboje ruszyli drogą powrotną do pokoju dziewczyny. Zarzuciła na siebie białą, bardzo ciepłą bluzę i skierowała się do drzwi.
- Zaczekaj, mam coś dla ciebie. - zatrzymał ją, łapiąc za nadgarstek.
Spod kurtki wyjął białą czapkę z wzorkiem pyska pandy. Wsunął ją na głowę Melanie, po czym dłonie okrył białymi rękawiczkami bez palców. - Wiesz.. Idzie zima, nie chcę, żebyś się przeziębiła.
Wyszli. Minęli szpitalne drzwi, w których to musiała pożegnać swoich przyjaciół. Spacerowali po pobliskim lesie w milczeniu. Chłopakowi cięzko było zacząć rozmowę. Po raz pierwszy czuł się przy dziewczynie tak... niezręcznie? To chyba dobre słowo.
- Powinniśmy już wracać.
- Nie chcę... Nie chcę tam wracać! 
I rzucając słowa na wiatr, pobiegła przed siebie. Harry ruszył za nią. Cóż, była szybka, ale nie tak szybka, żeby uciec tak zwinnemu chłopakowi, jakim był Harry. Po chwili dogonił ją, objął od tyłu w pasie i przytulił. Widział, że z jej oczu leją się rzewne łzy.
- Nie chcę... Nie chcę, nie chcę! - krzyczała, próbując wyrwać się z uścisku. Po chwili ustąpiła, i wybuchnęła atakiem płaczu. Chłopak odwrócił ją w ten sposób, że teraz patrzył jej prosto w zielone oczy.
- Będę z tobą. Nie zostawię cię samej, zobaczysz.
________________________
Takk, to nasz Harreh :D Proszę o komentarze, i dziękuję wszystkim czytelnikom!

2 komentarze:

  1. Genialny < 3
    Podoba mi się taki Harry ; )
    Do następnego ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. Na blogu http://stories--about-1d.blogspot.com/ pojawiła się ankieta na konkurs "Opowiadanie miesiąca Wrzesień" Zgłosiłaś się i twój numerek w ankiecie to: 10 Namawiaj swoich czytelników do głosowania. Życzę ci powodzenia ;)
    + Dodaj się do obserwatorów. ^.^
    Abbie <3

    OdpowiedzUsuń