Dziewczyna wracała do domu w prawdziwie "pogrzebowym" nastroju. Kroczyła ulicami miasta w milczeniu, z masą zastygłych łez na policzkach. Myślała teraz o czekającej ją rozmowie. W porządku: wejdzie do domu Erin, jak zwykle, bez pukania. Drzwi i tak zawsze są otwarte. Co dalej? Dziadku, miałeś mi pomóc... - myślała. Po tym jakże długim namyśle zorientowała się, iż znalazła na progu posiadłości przyjaciółki. Weszła, przekroczyła pamiętny próg, z którym związane było tyle wspomnień. Z górnego piętra nieruchomości dobiegały głuche dźwięki piosenki Ed'a Sheeran'a , którego obie z Erin tak bardzo uwielbiały. Apple, pogrążona we wspomnieniach, zaczęła wspinać się po stromych stopniach schodów. Była coraz bliżej, a w głowie próbowała zebrać wszystkie myśli. Z impetem pchnęła białe, lekko spróchniałe drzwi. Stanęła pomiędzy ościeżnicą.
MUSIC
MUSIC
- Okej... Przesadziłam, tak? Przepraszam, przepraszam. Takie słowa z moich ust to raczej niecodzienny widok. Wiem, że nie bierzesz już długi czas... Naprawdę nie wiem, dlaczego to powiedziałam. Jest mi cholernie wstyd! Ale musisz też mnie... zrozumieć. Jest mi ciężko. Zbyt ciężko. Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - W tym momencie Melanie zauważyła znany jej dobrze gest wyciągania z uszu słuchawek. Cały cudowny monolog poszedł się walić. No cóż, takie życie. Mimo wszystko, przeklęła pod nosem, po czym zwróciła wzrok na przyjaciółkę. Ta w milczeniu, szybkim ruchem podniosła swe ciało z białej, świeżo wykrochmalonej pościeli, a już po chwili znalazła się w ramionach Apple.
- Kocham cię, i nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić! Wiesz o tym! Nie chciałam źle. Chris też nie. Chcemy dla ciebie jak najlepiej. Wszyscy się kochamy, i...
- Ja ciebie też, ale daruj sobie tę gadkę, Berry. Aa.. Wracając do tego lekarza, czy leczenia... To chyba byłoby dobre rozwiązanie. - westchnęła, spoglądając na swoje najświeższe blizny. Erin złapała dziewczynę za dłoń, po czym musnęła rany niedaleko łokcia. Obie jak na "start" polały łzy, i w uścisku położyły na łóżku.
- Będę z tobą. Pomogę ci, obiecuję!
- Co powiesz na babski wieczór? Dzwoń do Chrisa... Jego też powinnam przeprosić. Jest mi cholernie wstyd, że tak was oboje potraktowałam.
- Ktoś mnie wołał? - przyjaciółki zobaczyły wyłaniającego z szafy chłopaka, otrząsającego z ramion damską bieliznę.
- Co ty tu... - usta Erin zostały zamknięte czułym pocałunkeim Chrisa.
Resztę wieczoru spędzili w miłym nastroju. Leżeli na dachu domu, podziwiali gwiazdy, słuchali smutnych kawałków. Taka noc prawdziwych marzycieli.
- Spadająca gwiazda!
- Szybko, życzenia!
W głowie Melanie zrzeszyły się znów wszystkie obrazy dotychczasowego życia. Widziała święta, miała może ze trzy lata: odpakowywanie szczelnie zapakowanego pudełka, zawiniętego niebieskim papierem i owinięte wstążką stanowiło nie lada problem. Piąte urodziny - to właśnie tam ostatni raz widziała wujka Matta, który kilka dni później zginął w wypadku samochodowym. Patrzyła na objętych Erin i Chrisa. Pragnęła, żeby ich uczucie trwało wiecznie. Aby nigdy, żadne z nich nie doznało takiego nieszczęścia, jakie spotkały ją przez te piętnaście przeżytych lat. Aby żyli zawsze, długo, szczęśliwie, w dostatku pieniędzy i miłości. Aby kochali się bezwarunkowo, i wiecznie... Nie zauważyła nawet, kiedy na jej twarzy znów zagościły słone krople. Znów pomyślała o jednym. Śmierci.
- Mam nadzieję, że się spełni. - zawołała w stronę przyjaciółki.
- A ja nie... - szepnęła.
______________
Dziękuję Weronice za ten dar weny <3
AWWWWWWWWWWWW! Nie ma za co kocie ;33 Za dużo miałam tej weny xd
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału... I WANT MORE ! NOW ! *_*
Świetny < 3
OdpowiedzUsuńDo następnego ; *